niedziela, 20 kwietnia 2014

17. Pobudka+sfatanie

 Narrator
6:00. Dom Lynchów jest cały pełen śpiących ludzi. W salonie, po podłodze walają się jakieś ubrania, popcorn, płyty, papierki. Kuchnia wygląda jeszcze gorzej. Na kanapie śpi wymalowany kremem Rocky. Rikerowi alkochol dał się we znaki. Nawet nie doszedł do pkoju. Noc ( jakieś 30 min bo tylko tyle spali) spędził na środku korytarza. W tym całym zapieszaniu po domu chodzi pewien ( zajebi*cie) przystojny blądasek. Ross najpierw sprawdził co u Rockiego. Zrobił mu zdjęcie i ruszył po schodach na góre. Zakrył sobie usta by nie wybuchnąć śmiechem, gdy zobaczył Rikera. Oczywiście zrobił mu zdjęcie i postanowił zrbić sesje Rani. Delikatnie i cichutko otworzył drzwi. Jego próba otworzenia bezszelestnie drzwi poszła na marne. Rani nie było w pokoju. Ross nie krył zdziwienia. Przeszukał jeszcze kilka wolnych sypialni, ale każda była pusta. Chciał zacząć poszukiwania przyjaciółki, ale przypomniał sobie, że obiecał Laurze zrobić zdjęcie Rydel i jej "łóżkowemu" przyjacielowi. Drzwi były otworzone, więc nie trudził się ich otwieraniem. Gdy wszedł do pokoju siostry doznał szkou. Na różowym łóżku Rydel, leżała ona, Rani, a pomiędzy nimi spał wtulony w blądwłosą Ell. Ross zwijał się ze śmiechu na podłodze. " Ach ta Rani! To ona miała zrobić zdjęcie" westchną robiąc je. 
- Khem, khem! Pobudka!- krzykną.
- Ross idź sobie. - powiedział Ell nie otwierając oczu. Dziewczyny również nie obudziły się. Ell wtulił sie w "poduszke", którą była Rydel. Dopiero teraz Ell zrozumiał co tak naprawde sie dzieje. Zerwał się z łóżka, zgarną koszulke z podłogi  i się ubrał.
- Boże, co wy tu robiliście.- powiedział Ross patrząc na porozrzucane ubrania na podłodze.- Za dużo alkocholu- stwierdził. 
- Spier......- nie dokończył perkusista. 
- Możecie troche ciszej. I wynocha z mojego pokoju!- Rydel chyba nie była w szczytowej formie. Wstała z łóżka ubrała bluzke ( nie wiem co oni robili, ale cała trójka była bez bluzek) i otworzyła okno. 
- Co się tak lampicie? Możecie wyjść, chce zadzwonić do Ness.- Chłopaki posłusznie wyszli z pokoju. Podeszli do Rikera.
-Eeee ty! Żyjesz!?- zapytał Ross.
- Nie.- odpowiedział, próbując wstać z podłogi Riker. Ell podał mu ręke. Cała trójka zeszła na dół i obudziła Rockiego. Następnie zaczeli się troche ogarniać. Ze schodów zeszły Rydel i Rani. Obie wyglądały ślicznie. Jakby wyspały się, a dzień wcześniej były w salonie piękności. 
- Nie popisałeś się brat.- powiedziała blądwłosa do Rikera- o ile wiesz o czym mówie, a raczej czy pamiętasz?-
-Daj , mi spokuj.- blądyn machną tylko ręką.
-Morzecie być ciszej. Głowa mi pęka.- wtrącił się Ell.
- Było tyle nie pić.- stwierdził Ross. Dziewczyny zrobiły śniadanie i wszyscy wzieli się za spzątanie domu przed przyjazdem rodziców.
       Laura
Obudził mnie dziwięk sms-a. Leżałam na łóżku, obok mnie była Ness. Na pułce stały dwie puste butelki wina. Odszukałam telefon i zaczełam oglądać zdjęcia, które wysłał Ross. W tym momencie obudziła się Ness.
- Która godzina?- zapytała.
-yyyyy 7:00. - odpowiedziałam przeciągając się.- przemyślałaś coś po dwóch buelkach?-
- Owszem. Mogłam mu jeszcze przyłożyć.-
- Och przestań.- Ness usiadła na łóżku.
- Nadal nie moge uwierzyć, że taki seksowny, przystojny, ładnie śpiewający i grający chłopak, który gra w najlepszej na świecie kapeli..-
- Wróć na ziemie siostra.-
- Jak on mógł mnie tak potraktować.- 
- Ochłoń. Zrób coś co ci polepszy chumor.-
- Masz racje. Pójde mu wygarnąć.- staneła na łóżku. Pociągnełam ją z powrotem.
- Może lepiej nie. Ty tu zostań, a ja ide zrobić śniadanie. Tylko, wiesz nie dzwoń i nie pisz do Rikera.- pogroziłam jej palcem. Ness tylko się chytsze uśmiechneła. Zeszłam na dół, weszłam do kuchni i otworzyłam drzwi na taras. Świeciło słońce. Było pięknie. Podeszłam do zlewu i zaczełam myć kieliszki. Nagle z tarasu wskoczyła jakaś postać. Odskoczyłam od zlewu, chlapiąc się pianą. Słyszałam czyjś śmiech. Chwila, chwila. Znam ten śmiech.
- Ross!!- krzyknełam.
- Hahaha żałuj, że nie widzisz siebie.- śmiał się ze mnie. Wstałam i wytarłam sobie oczy.
- Bardzo śmieszne. A co ty tu tak w ogóle robisz?- zapytałam, otwierając lodówke.
- A tak wpadłem zobaczyć co tam u ciebie i Ness.-
- Ness przechodzi przez dwa etapy. Pierwszy to smutek, a drugi to nienawiść. A i trzeci niespełniona miłość.-
- Ej, a może trzeba pogadać z tym całym Lucasem?-
- Nie wiem czy to dobry pomysł.-
- Oj weź. A może to jej miłość życia. Wytłumaczymy mu wszystko. On zrozumie. Wpadną sobie w ramiona, pocałują się w deszczu i będą żyli długo i szczęśliwie..-
- Coś ty ćpał?-
- Oj prosze. Pomużmy im.-
- Nie będe sfatać mojej siostry.-
- Ale dlaczego nie?-
- Bo na smą myśl, że ona się z nim całuje i....Przechodzą mnie dreszcze.-
- Prosze, prosze, prosze.-
- Co ci tak zależy?-
- Ja poprostu uwielbiam szczęśliwe zakończenia.-
- Ale ja go nie znam. Nie wiem czy chce by on był z ,moją siostrą.-
- To go będziemy śledzić.-
- Zwariowałeś!!?-
- Daj spokuj. A tak na marginesie to Ness nie lubi Matta.-
- Ejjjjj to dwie całkiem różne sprawy.-
- To co idziemy?-
- Ohhhh dobra. Ale nawet nie wiemy gdzie on jest i gdzie go szukać.-
- Damy rade. Zobaczysz! Za godzine widzimy się w parku.-
- Nie wierze, że to robimy.-
- Taaa też cie kocham.-
- Nie podlozuj się- rzuciłam w niego pianą, ale znikną za drzwiami. Uśmiechnełam sie. Jak ja kocham tą całą naszą głupiutką gromadke.
**************************************************************
Przepraszam, wiem, że dłuo czekaliście, ale zaczeły się przygotowania do świąt i te sprawy. Z okazji świąt życze wszystkim czytelnikom mojego bloga wesołycj, pogodnych i rodzinnych świąt oraz mokrego dyngusa. Następny rozdział będzie w piątek.
WESOŁYCH ŚWIĄT!!


Widzieliście!?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz