niedziela, 23 lutego 2014

8.Jedna łza + powrót

            Laura
Otworzyłam oczy. Na zegarze była 06.30. "Hmmmm pasaowało by wstać" pomyślałam. Założyłam kapcie i zeszłam na śniadanie jeszcze w piżamie. Po schodach schodziłam powoli , bo jeszcze do połowy spałam. Nagle zobaczyłam  stojących na końcu schodów rodziców i Vanesse.
- o co chodzi.- zapytałam
-Mamy dla ciebie niespodziankę- powiedziała mama. Ness odsłoniła walizki. Zdziwiłam się troszke.
- Co już mnie nie chcecie?- zapytałam zdziwiona.
- dla nas to mogłabyś nie wyjeżdżać.- uśmiechną się tata. Po czym mnie przytulił.
- okej , aż sama się dziwie że to mówię, bo będziemy bardzo tęsknić, ale leć się pakować.-powiedziała mama
-zaraz , zaraz czy chcecie mi powiedzieć że..- zaczęłam się dziwić.
- samolot masz o 20.00. - powiedziała mama
- khem khem chciałaś powiedzieć "macie"- wtrąciła Ness. Rzuciłam się na rodziców.
 -kocham kocham kocham was.- zaczęłam krzyczeć.
- dobra dobra dosyć tej miłości,  śniadanie i idz się pakować.- powiedział tata
- dziękuje.- i odeszłam do kuchni.
              Narrator
Poranek był słoneczny. Niebieskie zasłony były lekko poruszane przez bryzę wpuszczoną przez uchylone okno. Jeden z promieni padł na twarz śpiącego blondyna. Lekko otworzył oczy. Nie chętnie  wywlókł się z łóżka kierując się w stronę szafy.  Wyją jensy i czerwoną koszulkę, po czym szybko się przebrał. Aż trudno uwierzyć , że Riker tak szybko wstał. Zawsze jeszcze odpoczywał po śnie.  Nagle z komórki jeżącej na półce nocnej , można było usłyszeć głośny , nieznośny dźwięk. Blondyn szybkim ruchem zakrył sobie uszy. "Co to jest do jasnej *****" . Spojrzał na telefon. " sms ? ale ja mam inny dźwięk na sms-y Zaraz zaraz.....Ross! Zabije gówniarza" pomyślał. Zaczął czytać sms-a.
                            "Hej mam niespodziankę przyjedziemy jutro z Laurą"
                                                                                                                    Ness :*
Uśmiech pojawił się na jego twarzy. Zapomniał o złości na Ross. Lekko uchylił dziwi , by nikogo nie obudzić. W końcu była 6.45. Zapukał do pokoju siostry i wszedł do niego.Nic nie mówiąc  podstawił "jej" telefon pod nos , by mogła przeczytać sms-a.
- Ja pierdole , możecie w końcu przestać mylić pokoje. Rydel ma pokój obok. Nie budz mnie więcej.- zaczął krzyczeć naburmuszony Rocky.
- sorry sorry. A tak w ogóle , to znajdź sobie dziewczynę, może przestaniesz tak marudzić. - Brunet rzucił poduszką w brata , ale ten szybko zamkną za sobą dziwi.
- Dziewczynę?! Pffff po co mi?- powiedział sam do siebie , po czym znów zasną. W między czasie blondyn już bez żadnych przeszkód trafił do pokoju siostry, która czytała książkę. Jednak myślami była gdzie indziej.
-hejo mam dobre wieści.- powiedział.
- ooooo jakie. A tak na marginesie , to się puka.- powiedziała Rydel.
- oj tam oj tam. patrz.- i podał jej telefon. Gdy przeczytała sms-a , była tak szczęśliwa że nie wiedziała co ze sobą zrobić.
- boże , to świetna wiadomość.- z której aż uściskała brata.- zadzwonię do Raini.- powiedziała
- ej ej siostra przystopuj, jest za 10  7 . Pewnie jeszcze śpi.
- masz racje, zadzwonię do Laury, on na pewno nie śpi.- złapała telefon i zczęła dzwonić wyganiając ruchem dłoni brata. Riker uśmiechną się i wyszedł.

                    Ross
Obudził mnie hałas na korytarzu. Wyskoczyłem z pokoju. Byli tam Rydel i Riker. Śmiali się.
- Co jest?- zapytałem.
-Nic.- nagle ucichli.
-okej - "dziwne" - to ja wracam do łóżka.- pomachałem i ruszyłem w strone pokoju. Gdy zamknąłem drzwi znów usłyszałem śmiech rodzeństwa. "Bardzo dziwne" Rzuciłem się na łóżko. Zgarnąłem po drodze telefon z szafki nocnej. Na telefonie było widać małą żółtą kopertę z napisem "Lau". Na mojej twarzy mimowolnie pokazał się uśmiech. Jednak przypomniałem sobie że jest tak daleko i że jutro jej nie będzie. Otworzyłem wiadomość:
                 " Pobudka śpiochu :*"
Miałem już odpisywać ale nagle ekran stał się cały czarny. Zdziwiłem sie. Próbowałem go włączyć, ale to nic nie pomogło. W końcu skończyło sie na wciskaniu wszystkich przycisków. Hymmm to chyba nie będzie udany dzień. No cóż. Ubrałem się i zszedłem na duł. Na stole w kuchni były naszykowane kanapki. Chwyciłem talerz i powędrowałem do salonu gdzie była Rydel i Rocky. Usiadłem na fotelu. Rocky oglądał jakiś film, a Rydel skrobała swoimi różowymi paznokciami po telefonie.Nagle cała nasza trójka podniosła głowy.
Usłyszeliśmy dźwięk otwierania dzwi. Czekaliśmy kto wyjdzie zza ściany. Zobaczyliśmy naszego brązowowłosego kolege.
- Siemasz rodzinko.- powiedział uśmiechnięty od ucha do ucha Ratliff. Odmachaliśmy mu i wróciliśmy do swoich zajęć.           - ale wy gadatliwi- kontynuował rozkładając się na fotelu.
- Kanapeczkę?- zapytałem wskazując na talerz położony na ławie.
- Zawsze.- powiedział uśmiechając się, ale nie sięgał po kanapkę.- ale nie dziś. Przed chwilą jadłem śniadanie.Cała nasza trójka zrobiła zdziwione miny.
-ty nie jadasz śniadań.- powiedziała Rydel. Na twarzy Ell'a pojawił się tajemniczy uśmieszek.
- No jak ci ktoś uroczy poda je do łóżka to jest całkiem nie złe.- odpowiedział. Spojrzałem na Rydel, starała się nie ukazywać emocji, ale ta wiadomość wybiła ją z równowagi.
- Kto? Mama?- dokuczał mu Rocky. Zaśmialiśmy się.
- Hahaha bardzo śmieszne. Ma na imię Eva i jest modelką bikini.- Oczy Rydel zaszkliły się. Wstała gwałtownie pobiegła na górę.- Co ją ugryzło?- zapytał Ell. Uderzyłem się dłonią w czoło. Już wstałem z fotelu by za nią pobiec, ale zatrzymał mnie Rocky.
- Wiesz może się nie znam. Zresztą zrobisz jak chcesz, ale lepiej będzie żeby była teraz sama.- powiedział. To on wie!? Jejku zawsze brałem go za brata, który nie podnosi oczu z nad telefonu, a tu proszę Pewnie zauważył szybciej ode mnie. Tylko się nie mieszał. Może miał racje.
- Gadacie jakimś kodem czy co?- zapytał jak zwykle nie w temacie Ell. Zaśmiałem się i z powrotem padłem na fotel. Rocky odłożył telefon i odwrócił się w stronę Ratliffa.
- No zaciekawiłeś mnie. Opowiadaj.- powiedział. Ciekawe jak tam Rydel. Biedna. Jest w nim bardzo zakochana.

*wspomnienie Rossa- dokończenie rozmowy z Rydel ( prolog)*
- Rydel jak to było. No wiesz czy ty.... od razu się zakochałaś w Ell'u?- Rydel zaczęła nerwowo skubać sweter. Zauważyłem że często ma takie "nawyki" gdy się denerwuje. Tupie nogą, albo chodzi w kółko. Wygląda wtedy jak rozwścieczona smerfetka.
- widzisz, na początku traktowałam go jak jednego z was. Jak brata. Nasze relacje ograniczały się do przyjacielskich, kumpelskich. Kiedyś pisaliśmy piosenke. Wtedy wpadłeś na pomysł żeby w coś pograć. "może w butelke" ktoś w końcu to powiedział. Zaprotestowałam ale nie słuchaliście. Zaczęliśmy grać. Wtedy Rocky wylosował Ell'a, który wybrał wyzwanie. Dłuuuugo się zastanawiał, znaczy zastanawialiście się. Ja nie brałam w tym udziału. Niestety ktoś wpadł na pomysł pocałowania mnie. Tym kimś byłeś ty.- uśmiechnąłem się i zarumieniłem.- Jak to ja, zaczełam protestować. Ell również, ale nie ,wy chcieliście się pośmiać. Pocałował mnie w policzek.
- i tyle wystarczyło? Tylko tyle, bo pocałował cie w policzek?!- przerwałem jej.
- przymknij się, obudzisz wszystkich. To dopiero początek historii. A wracając. Myślałam, że ten pocałunek spłynie po mnie jak wszystkie wasze wygłupy. Ale to nie dawało mi spokoju. Cały czas myślałam o tym pocałunku. Czasami się uśmiechałam na myśl o tym. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Wtedy poznałam Maxa. Pamiętasz go?- kiwnołem twierdząco głową.- I zapomniałam o tym.
- Ale przecież dalej go kochasz.-
- Spokojnie, byłam naprawde zakochana w Maxie, przynajmniej tak mi się wydawało. Pewnego dnia  znów siedzieliśmy pisząc piosenkę. Gdzieś poszliście a ja zostałam sama z Ell'em. Pisaliśmy coś chwile, a później on wstał i powiedział, ze musi iść, bo się umówił. Zaczęłam wypytywać o szczegóły. Powiedział, że poznał dziewczyne. Że jest piękna, miła i w ogóle idealna. Zaczą mi o niej opowiadać, a ja z każdym jego słowem czułam ukucie w żołądku. Któregoś razu przypadkowo spotkaliśmy się w parku. Ja z Maxem i Ell z tą dziewczyną, która miała na imię Monica. Rozmawialiśmy i w pewnym momencie padło słowo "podwójna randka". A ja głupia się na nią zgodziłam. Spotkaliśmy się we czwórkę następnego dnia. Ja się dobrze bawiłam na tej randce. Ja i Ell  rozmawialiśmy cały czas ze sobą. Zupełnie zapomnieliśmy o naszych parach. Poczułam się jak na idealnej randce. Było perfekcyjnie. Następnego dnia Max zerwał ze mną. Zarzucając mi , że czuje coś do Ell'a. Nie potrafiłam zaprzeczyć. Wieczorem przyszedł Ell. Powiedział, że Monica z nim zerwała podając ten sam argument. Powiedział "jak oni mogą tak myśleć. Skąd wzięli ten idiotyczny pomysł". Bardzo mnie to zabolała. Wtedy ogarnełam, że zawsze coś do niego czułam. Wtedy ogarnełam, ze... jestem w nim zakochana.- przestała. Zamilkliśmy na moment.
- co wtedy czułaś?- zapytałem.
- Zadajesz bardzo trudne pytania wiesz.- zaśmiała się.- Hymm czułam się doskonale. Mój cały świat  zmienił się diametralnie. Myślami wciąż błądziłam. Byłam rozkojarzona. Nie wiedziałam jak mam się zachowywać przy nim. Na początku gubiłam się, ale z czasem on przyprowadzał coraz nowsze dziewczyny, w tym Kelly, a ja się z tym pogodziłam.-
-i już? Tyle?- zapytałem
-A czego się spodziewałeś, że będę o niego walczyć, że wpadnę mu w ramiona i wyznam mu miłość. Oooo nie napewno nie. Dobranoc braciszki.-

- No więc jest prześliczna, i dobrze całuje.- kontynuował Ell. Rocky wsłuchiwał się w niego. - Ej a tak w ogóle to gdzie jest Riker- zapytał. Otrząsnąłem się. Nie zauważyłem, że go nie ma. Widziałem go ostatnio dziś rano.
- Wyszedł dość wcześnie, mówił, że ma coś do załatwienia.- Zza pleców usłyszałem głos mojej siostry. Rękawy czarnej bluzki miała zaciągnięte aż do palców dłoni. Na twarzy miała sztuczny uśmieszek. Zaczęła siłować się z tosterem który jak na złość zacią się. "Co jest ?!" powiedziała.
- Czekaj, czekaj- pobiegłem do niej- spokojnie- szybkim ruchem naładowałem toser.Po jej minie można było poznać że jest zła i smutna. Oparła się tyłem o blat. Zamknęła oczy i westchnęła. Wyglądało to tak jakby próbowała nad sobą zapanować. Chwile po tym po pomieszczeniu rozbrzmiał dźwięk przychodzącego sms-a.  Rydel wyciągneła telefon. Po trzech próbach odblokowania telefonu w końcu jej się udało. Zaczeła wodzić wzrokim po ekranie komórki. Nagle...... uśmiechnęła się. Wzieła tosta i go ugryzła.
- Dobra muszę iść.- Wyglądała jakby cały smutek i wściekłość ją opuściły. Wyszła cała w skowrokach. "Nigdy nie zrozumiem dziewczyn".
                  Rydel
Dostałam sms-a od Rani. Napisała,że już wszystko gotowe i bym przyszła sprawdzić efekty. Ucieszyłam się. To już jutro. Mój mały braciszek w świetle prawa stanie się pełnoletni. Na samą myśli mi się mordka cieszy. Szłam taka uradowana w stronę klubu. Przypomniałam sobie Ell'a. Poczułam się wtedy jakby ktoś mnie kopną w tyłek z urwiska.  Nie powinnam się tak czyć. To tylko kolega. Hymmm kogo ja oszukuje? Zatrzymałam się i padłam na ławke w parku. Po moim policzku spłynęła jedna łza. O jedną za dużo. Ooo nie! Nie będe ryczeć przez faceta. Wstałam i szłam dalej. Mijałam pary całujące się.  Z każdą następną robiło mi się nie dobrze. Chyba bym zwymiotowała gdyby nie to, że doszłam już do klubu. W środku czekali już na mnie Raini i Riker.  Podeszłam do nich i usiadłam obok.
- To jak tam nasze sprawy- zapytałam.
- W sumie jest zaproszonych razem z nami 53 osoby. Plus minus oczywiście. Doliczając Laure i Ness to 55. Miejsc jest 60 więc na pewno wystarczy.-odpowiedziała Raini.
-Zaproszenia zostały wysłane, a goście mają przyjść o 18. Alkohol także załatwiony. Prezent zapakowany czeka na doręczenie do właściciela. Tort zamówiony. Reszta należy do ciebie.- przerwał jej Riker.
- Tylko wyrwać Rossa z domu. Drobnostka.To co pijemy coś?- zaproponowałam. Mieli dziwne miny.
- Wszystko gra siostra?- Riker wodził po mnie zdziwionym spojrzeniem.- Dobrze się czujesz?-
- A no tak zapomniałam, że mam jechać po dziewczyny na lotnisko.-  walnęłam się w czoło.
- nie do końca o to mi chodziło. Wiesz jest dopiero 13 a ty już sięgasz po alkochol. A poza tym od kiedy ty pijesz?- zaczął odstawiać jakieś lamenty mój kochany blond braciszek.
- oj daj spokuj. Lepiej bierzmy się do pracy.- I zaczęliśmy dekorować sale. Riker przynosił coraz więcej pudeł z auta. Ja z Raini zajęłyśmy się ustalaniem co i jak, a Riker wszystko wieszał. Po kilku godzinach ciężkiej pracy zaczęlismy się zbierać do domu.
-Dobra to pa. Jeszcze raz dzięki za pomoc Riker. I dozobaczenia jutro. Pozdrówcie ode mnie Laure.- pożegnała się z nami czarno włosa. My również opuściliśmy lokal, ale nie pojechaliśmy do domu ale na lotnisko. Gdy dojechaliśmy samolotu jeszcze nie było, więc czekaliśmy. Przypatrywałam się ludziom. Większość się gdzieś śpieszyła, lub siedziała i czekała. Mała dziewczynka bawiła się z pieskiem. Miała koszulke z logiem R5. To takie słodkie.
- Rydel, chyba przylecieli.- z zamyślenia wybudził mnie Riker. Podeszliśmy blirzej wyjścia z samolotu. Czekaliśmy aż zobaczymy przyjaciółki. Zobaczyliśmy dwie uśmiechnięte kobitki. Riker i Ness przywitali sie i uściskali. Ja z całej siły przytuliłam Laure.
- Jak dobrze, że jesteście.- powiedziałam.
- ja też się ciesze.- Odpowiedziała jak zwykle miło i z uśmiechem Laura.- A teraz zawieźcie mnie do domu bo padam z nug- dodała. Uśmiechneliśmy się do siebie i wróciliśmy do domu..
**********************************************************************
Yeah! Moja wena do mnie powróciła. "Nareszcie". Następny będzie w środe. Miłego dnia.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz